Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Czyli jak małe stworzenie zakopało się w niedokończonych i czekających na rozpoczęcie robótkach....
minimum Trzy udziergi
minimum 3 uszytki
jakieś udrutki
ubrania czekające na poprawienie
tona chciejstw
lalkowe pierdolety
małe tęsknoty za wykształceniem
i niemiecki w tle....



Wkopałam się po kokardkę, ale będę dzielna i się z tego jakoś wygrzebię... jakoś...
zrobiłam zdjęcia rzeczy które znalazłam (część jest gdzieś sprytniej pochowana) i będę sobie je odhaczała.
Muszę z tym skończyć, zacząć robić jedną rzecz na raz, nie wkopywać się w zachcianki.
Udało mi się to zrobić z lalkami ( 2 lata temu ograniczyłam się do jednej firmy - VOLKS) i nie mam już tego uczucia - nowość, ładne, chcę koniecznie chcę
Teraz czas to zrobić z resztą życia.

Zdecydowanie na dzień dzisiejszy robię:
- pokrowiec na futon
- piórkowy sweterek - głównie na rowerku

i niezależnie do tego niemiecki i dłubanie w kodzie

i nie myślę co będzie następne póki nie skończę tego jednego (znaczy dwóch)

PS. na zdjęciu są tylko te duże projekty, małe projekciątka okołolalkowe na razie zostawiam na poźniej v_v
U nas właśnie szaleje długi weekend. Pogoda dopisała idealnie, więc w piątek pojechaliśmy do Niemiec. A dokładniej do Konstacji, bo to najbliższe niemieckie miasto licząc od Zurychu.

Mieliśmy jasno nakreślone cele podróży. Zwiedzanie - ogórki kiszone - relaks - i może coś jeszcze.

Przybywam więc z paroma zdjęciami z Konstancji, krzywawe i telefonem wprawdzie, ale jak się ma sklerozę, to zapomina tego i owego... na przykład aparatu ;)

Widoki z portu i innych punktów nadjeziornych








urywki ze starego miasta




widoki z wieży  Katedry Najświętszej Maryi Panny







tu mi się uchwyciła knajpka w której obiadowaliśmy. Niestety mimo wstępnego zachwytu jakoś ostatecznie polecać jej nie będziemy, no chyba że miłośnikom nadmiernych ilości rozpuszczonego sera żółtego typu gołda? bo tego to tam nie żałują ;)







wnętrza katedry














niedoceniony element każdego kościoła - organy. Zawsze odnoszę wrażenie, że ludzie zwracają uwagę na wszystko zwiedzając kościoły, ale zapominają się obrócić i popatrzeć na organy, które często są równie zapierające dech w piersiach jak ołtarz.




i katedra z zewnątrz


Zdjęć zapewne byłoby więcej, ale słonko dawało tak ostro, że wszystkie pozostałe były by "pod światło", czyli czarna plama na niebieskim tle.

A teraz małe wyjaśnienie ogórkowe. W Szwajcarii nie ma ogórków kiszonych (pomijam internetowy polski sklep z ogórkami KWASZONYMI), nie jest też banalnym znaleźć ogórki gruntowe nadające się do kiszenia. Więc próbujemy obejść system. Czasami przylatują z nami ogórki z polski (nie w słoikach), a i Niemcy tez je posiadają w sprzedaży. Zrobiliśmy więc wczoraj mały risercz i wróciliśmy z dwoma słoikami czegoś ala ogórek kiszony i pętkiem krwiaszanki ze słoninką :3 będziemy testować ^v^
Ostatecznie zawsze mogę przywozić 20kg ogórków kiszonych z polski ;D na to nie ma ograniczeń celnych hehe

miłej soboty wszystkim życzę
Ech życie, żeby napisać ten post zbierałam się chyba ze 2 miesiące.
Dalej jakoś mi nie idzie.
Nie dlatego że porzuciłam robótkowanie, że nie mam czasu czy jakiś inne typowe dla mnie wymówki.

Ciężko mi się wraca bo nie ma już Havoc'a  :(

Więc niby jak ja mam dalej walczyć z drutami, szydełkiem i fretkami?
 Havoc odszedł w marcu, ale chorował mniej więcej od listopada, może grudnia. Sypał mi się z tygodnia na tydzień coraz bardziej. Ech życie.
Chyba się za bardzo do niego przyzwyczaiłam, stał się tak nierozłączną częścią mojego życia, że do tej pory łezka mi się kręci w oku jak o nim myślę.
te 8 lat stanowczo za szybko minęło.

Uh, napisałam to, czyli najgorsze za mną.

A teraz czas zacząć nowy dział blogowego życia :3 Havoc zostanie tu duchem, bo w końcu od niego wzięły się te wszystkie moje fretkowe pseudonimy ;) 

Więc ponieważ (czy tak w ogóle powinno się mówić?) skoro utarło się już nazywanie mnie Fretką, to niech i tak zostanie ;)
No to czas rozpocząć moją Frecią walkę z drutami i szydełkiem  * ^_^ *

Dziś bez zdjęć, ale obiecuję że się poprawię ;)

Bo od lat sobie obiecuję, że zapanuję nad swoim życiem, że uda mi się wygenerować czas dla siebie, że schudnę, że coś tam cośtam. I wiecie co?

Powoli w końcu zaczęłam do tego dążyć :)
 Zapanowałam nad lalkami żeby przestały mi zajmować cały czas, skończyłam Szechereżabę, zaczęłam ćwiczyć, powoli do przodu a uda mi się na serio wszystko uporządkować i zapiąć na ostatni guzik :)

Starczy mi na dziś ;) muszę rozpisać dalszy kawałek sweterka, bo zbliżam się do rękawów, ale o tym następnym razem.

Ciesze się że wróciłam i mam nadzieję że już zostanę na dłuużej. Trzymajcie kciuki ;)

buziaki wszystkim :*
Carefour sklep(najbliższy hipermarket) , który ostatnimi czasy budzi we mnie więcej zniesmaczenia niż zachęty do kupowania w nim...

Mąż szukał dziś mydła, zwykłego mydła w kostce, do rąk i nie koniecznie z rozbrykanym kopytnym w logo.
Znalazł je.
I tu nastąpiło moje westchnienie.... mehhhh~~
Kerfur uważa, że mydło to rzecz stricte żeńska, więc można je kupić tylko w "strefie kobiet" ichniego stoiska kosmetycznego... "Strefa mężczyzn" to dezodoranty i pianki do golenia...

Teraz już wiem czemu połowa studentów nauk ścisłych wali tygodniowym potem, ale jest ogolona. Po prostu są za bardzo męscy żeby udać się do "strefy kobiet".... takie to prozaiczne, a ja tyle lat się zastanawiałam czemu niektórzy faceci się nie myją.
 ;)


PS. Dobre wino w niedzielę strasznie zniechęca mnie do pójścia w poniedziałek do pracy... już wiem czemu mój listonosz dociera z pocztą dopiero we wtorki ;D

Może nie jestem aż taką fanką Hello Kitty żeby posiadać wszystko co się na rynku polskim z nią pojawia, ale....
ale czasami trzeba mieć jakieś odstępstwa od norm dorosłości, więc my jednogłośnie wpuściliśmy Hello Kitty do domu. Nie jako ponton, piłkę, maskotkę, telefon ze znanej sieci komórkowej, ale...
ale jako papier toaletowy ;D
mamy jeszcze ręczniki papierowe i chusteczki higieniczne, a wszystko to na licencji Sanrio :3
Wracając do fetyszy i Hello Kitty (w sumie bardzo dobrej jakości papier)
Pojawiła się ostatnio limitowana edycja tegoż papieru
KISS Hello Kitty :D
No nie mogliśmy sobie odmówić, w końcu jak często KISS promuje się za pośrednictwem kota i to na papierze toaletowym?


Podczas przeczesywania gratów kumulowanych u rodziców wygrzebałam puzzle :3
No więc nie mogłam sobie odmówić ich ułożenia. W wolnych chwilach łamałam sobie nad nimi kręgosłup, ale je w końcu zmęczyłam.
Wrzucam tu zdjęcie pamiątkowe, bo postanowiłam uskutecznić pewną metodę na niezaleganie zbędnych rzeczy w domu. Postanowiłam, że to będą puzzle przechodnie. Już mam nawet na nie chętną :3



Dziś będzie totalnie nie robótkowo aż do samego końca, ale za to będzie Havoc :)
Który jak zwykle jest pierwszy do pomocy przy kwiatkach....

Fretka w przedbiegach. Grzeje silniki przed otwarciem drzwi balkonowych~~

I pierwszy postój. Havoc namiętnie narkotyzujący się resztkami rukoli o_O
Nie jada jej, tylko wpycha się w nią i wącha, wącha, wącha i wącha. Czyżby taka kocimiętka dla fretki??
Hmmm

No ale nie samą rukolą fretka żyje, więc następny przystanek to szczypiorek.... czosnkowy....


Potem była znowu rukola, winobluszcz, szczypiorek, ziemia, doniczki, butelka po wodzie, konewka....
A potem freta przypliło i  poleciał do domu na sikundę ;)

A tu już bezfretkowe zdjęcia moich dzielnych roślinek, Mięty i pietruszki, które mimo skoszenia ich po ziemi i tak odbiły i trzymają się znakomicie....




:*

Przede wszystkim dziękuję Wszystkim bardzo za życzenia :*

 ~  .  ~

A dziś wpadłam pochwalić się moim nowym kotkiem ^^

Zdjęcie poranne komórkowe


Kotek ma dźwięczne imię "rana cięta na opuszku palca" i wykonałam ją wczoraj wieczorem zgrabnym ruchem ( szybszym niż oko) za pomocą moich ukochanych, ostrych nożyczek do obcinania nitek ^^

po zdjęciu kotka z palca, palec ów przypomina inspirację mapetami i uśmiecha się radośnie ;) (na szczęście niezbyt głęboko)
ech i jak ja teraz będę lalki malowała ;___;

;)



tak tak, jest taki program, no bo przecież nie o sobie mówię ;)

Odkąd w podstawówce przeczytałam wspaniałą i pouczającą książkę "Chłopak na opak/ Raz gdy chciałem być szlachetny", wyrył mi się w pamięci bardzo mądry i praktyczny cytat (chyba z chłopięcej łazienki)

" mądrzy ludzie żyją w brudzie "

Nie twierdzę tu, że od razu należy sobie robić syf w domu i wzywać na pomoc nasza polską panią Rozenek.
Ale prędzej by mi zaszkodziła sterylna czystość w mieszkaniu niż trochę kurzu i nie myta co 10minut podłoga w kuchni.

No a wracając do domo paniowania, to chwilowo mi to nie grozi ;(

Ale na pocieszenie z okazji mojej dzisiejszej 30teczki. Wiecie, że mnie ta zmiana cyferki z 2 na 3 jakoś zupełnie nie ruszyła? W sumie to w ogóle nie czuję zmian :3
A wracając do pocieszania. Więc na pocieszenie nauczyłam się składać ręczniki na modłę Anthii Turner :3

A w ogóle oglądając pobieżnie obie Perfekcyjne Panie, zauważyłam pewną różnicę, zresztą dość zasadniczą.
Anthea jest maniaczką naturalnych środków czyszczących, ocet sok cytrynowy, soda itp to jej powszechne środki walki z brudem. Natomiast nasza polska odpowiedniczka jest już Panią na sponsoringu i uwielbia ręczniki Foxi i produkty Cif ;)  [ci producenci niestety nie sponsorują mojego bloga, a szkoda]

Dla tego raczej nie pojawią się tu oceny środków chemicznych(brak sponsoringu), a mam parę ulubieńców i parę bubli "wspomagających" zasprzątaną panią domu ;)

To idę poić się procentami i karmić cukrem, w końcu nie co dzień ma się 30tkę :3
było gradobicie ^^

Janek upolował dwie sztuki z balkonu



Czyli Ursynalia 2012 !!!



Mam wrażenie, że ta impreza rozkręca się z roku na rok coraz bardziej. Juwenalia Politechniki i UW stoją w miejscu, natomiast SGGW szaleje aż miło ^^

Jakby nie patrzeć, udało się ściągnąć takie sławy jak Slayer, Nightwish, Limp Bizkit, i kilka innych.

A mi się i tak najbardziej podobał Jelonek ;) Facet  potrafił publikę skłonić do dwóch ścianek śmierci pod rząd,
 a na koniec do wężyka. No weźcie metale sunący wężykiem pod sceną? Niecodzienne :3
wężyko dowód






Ciekawe co będzie na Ursynaliach za rok ^^
A teraz czas wrócić do normalnej codzienności. Wcale w sumie nie takiej szaro-burej na szczęście. Choć pogoda dalej nie pieści.... POGODO!!!! JEST KURDE CZERWIEC!!!!!

* Jest Dosco, Jest wszystko. to też Jelonkowe ^^