trochę kotka , trochę fretki

Może nie jestem aż taką fanką Hello Kitty żeby posiadać wszystko co się na rynku polskim z nią pojawia, ale....
ale czasami trzeba mieć jakieś odstępstwa od norm dorosłości, więc my jednogłośnie wpuściliśmy Hello Kitty do domu. Nie jako ponton, piłkę, maskotkę, telefon ze znanej sieci komórkowej, ale...
ale jako papier toaletowy ;D
mamy jeszcze ręczniki papierowe i chusteczki higieniczne, a wszystko to na licencji Sanrio :3
Wracając do fetyszy i Hello Kitty (w sumie bardzo dobrej jakości papier)
Pojawiła się ostatnio limitowana edycja tegoż papieru
KISS Hello Kitty :D
No nie mogliśmy sobie odmówić, w końcu jak często KISS promuje się za pośrednictwem kota i to na papierze toaletowym?


Podczas przeczesywania gratów kumulowanych u rodziców wygrzebałam puzzle :3
No więc nie mogłam sobie odmówić ich ułożenia. W wolnych chwilach łamałam sobie nad nimi kręgosłup, ale je w końcu zmęczyłam.
Wrzucam tu zdjęcie pamiątkowe, bo postanowiłam uskutecznić pewną metodę na niezaleganie zbędnych rzeczy w domu. Postanowiłam, że to będą puzzle przechodnie. Już mam nawet na nie chętną :3



Dziś będzie totalnie nie robótkowo aż do samego końca, ale za to będzie Havoc :)
Który jak zwykle jest pierwszy do pomocy przy kwiatkach....

Fretka w przedbiegach. Grzeje silniki przed otwarciem drzwi balkonowych~~

I pierwszy postój. Havoc namiętnie narkotyzujący się resztkami rukoli o_O
Nie jada jej, tylko wpycha się w nią i wącha, wącha, wącha i wącha. Czyżby taka kocimiętka dla fretki??
Hmmm

No ale nie samą rukolą fretka żyje, więc następny przystanek to szczypiorek.... czosnkowy....


Potem była znowu rukola, winobluszcz, szczypiorek, ziemia, doniczki, butelka po wodzie, konewka....
A potem freta przypliło i  poleciał do domu na sikundę ;)

A tu już bezfretkowe zdjęcia moich dzielnych roślinek, Mięty i pietruszki, które mimo skoszenia ich po ziemi i tak odbiły i trzymają się znakomicie....




:*

8 komentarzy:

  1. Wspaniale!! Az moło popatrzec na ziółka, jakbym miała tu balkon to też bym szalała :D Z tą rukola i fretkami to niezła sprawa, może faktycznie to jakis "afrodyzjak" dla nich :)
    Puzle przechodnie- swietna sprawa :) Raaaany, a mnie tez od jakiegos czasu bierze na porzadki i wywalanie rzeczy :D Juz nawet poczynilam pewne kroki :D
    A moge sobie zarzyczyc portrecikowe zdjecie Havoc'a? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. postaram się kiedyś złapać ogona od przodu, ale on jest chyba uczulony na mój aparat, bo jak tylko go widzi , to od razu mi gdzieś zwiewa ;____; ale będę walczyła ;D

      Usuń
    2. hahahah, dzieki :D No, no wstydnis taki co? :D

      Usuń
  2. Czego to ludzie nie wymyślą!...... *^o^*~~~
    Co do puzzli, to pamiętam, że miałam uczennicę na korepetycjach, której hobby było układanie wielkich puzzli i oprawianie ich jak obrazy (od razu układała na specjalnym podkładzie). Potem wieszała je w domu i u rodziny.
    Czy te samonawadniające się doniczki się sprawdziły? Ja mam taką jedną, ale jakoś nie umiem jej używać, zresztą to, co w niej posadziłam szybko umarło i potem nie miałam na czym testować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawdę powiedziawszy to też mam taki jeden puzzlo-obraz w domu i szczerze go nie lubię :/
      jak kiedyś wymyślimy jak przearanżować sypialnię, to też go puszczę w świat w ramach puzzli przechodnich ;)

      Co do doniczek, to ja jestem z nich bardzo zadowolona. Bardzo dobrze się sprawdzają do roślin wodolubnych. Wodę zasysają wgłębieniami w doniczce i takimi materiałowymi paskami przewleczonymi przez doniczkę.
      Jak wczoraj przesadzałam pietruszkę z jednej doniczki do drugiej, to ziemia była tak mokra, że przy każdym naciśnięciu reagowała jak gąbka (wypluwała nadmiary wody).
      Przyjdziecie, to Ci pokarzę jak te moje działają, bo wczoraj jedną już opróżniłam

      Usuń
  3. Widzę , że Twoje ziółka prezentują się bardzo apetycznie. Nawet Havok wykazuje nimi ogromne zainteresowanie.
    Rozumiem , że ułożyłaś dopiero pierwsze puzzle. Czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam i pędzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja więcej puzzli nie mam (na szczęście) ;)

      Usuń
  4. A pietruszka tak się rozrosła nie mimo skoszenia, ale właśnie dzięki niemu.

    OdpowiedzUsuń