fatum ~~

cały tydzień walczyłam z moim płaszczykiem i twierdzę, że ciąży nad nim jakieś fatum, 
może to dla tego, że pokazałam zdjęcie z jego kawałkiem ;)
to co widniało na zdjęciu w poprzednim poście było zgodne z planem, ale tuż nad poziomem tyłka nagle się włóczce i drutom odwidziało i zamiast 21 oczek było 18oczek na 10cm w pionie. Więc jak doszłam do talii okazało się, że płaszczyk mam już do kolan, a miał być do pół uda...
przeliczyłam więc wszystko od nowa , sprułam prawie całe plecy i ruszyłam od nowa, tym razem z centymetrem w łapie :D
i wyszło mi idealnie tak jak chciałam.
wyszło? czy na pewno? 
jak zaczęłam robić przód, okazało się że jednak mi nie wyszło....

A czego tym razem czepiło się moje fatum? a warkoczy bocznych.
W przedniej części płaszcza też po bokach są warkocze i w połączeniu z tymi tylnymi miały tworzyć wzór, po obu bokach taki sam. Miały, bo w obecnej chwili jeden wzór będzie skierowany ku górze a drugi ku dołowi.....

Warkocze brzegowe miały być lustrzanym odbiciem, a zrobiłam takie same...
Z góry mówię, że nie będę pruła całych pleców. 
Mam lepszy plan.
Na całej długości pleców szpuszczę oczka boku ze złym warkoczem i ponaprawiam je przekręcając cały warkocz.
ale to dopiero jak podciągnę jeszcze trochę przód ;)
Na pewno zrobię zdjęcia operacji przerabiania warkocza, alez jestem ciekawa czy mi to wyjdzie O_o

Na razie tył wygląda tak. 

i na tym kończę moje robótkowe sprawozdanie z poprzedniego tygodnia.
No dobra, zrobiłam jeszcze 3 kwadraciki do afgana i postawiłam ok 50 krzyżyków na Tańczącej musze.

Bonusowo dorzucam zdjęcie z poranka 8 marca :D
w Warszawie była wtedy zima :D


Po południu juz jej nie było, ale przynajmniej mam dowody, że była, bo sąsiad mi dziś nie uwierzył.

Bonus drugi, czyli co ludzie robią w pracy jak dostaną 3 mazaki i tablicę, a bardzo im się nudzi :D


A na zakończenie dodam, że Polarny przeprowadził się w inną część Warszawy. Ma kupkę towarzystwa, bo aż 3 ogonki, bonusowo 3 koty i psa do gryzienia.
Z ogonami już się zakumplował, no a właścicielka walczy o akceptację ;)
Cieszę się, bo znalazłam idealny dom dla Polara :)    
Havoc nie wykazuje syndromu braku kumpla, on chyba jednak ma duszę indywidualisty.
Nie jest źle  ^v^ 

4 komentarze:

  1. ale o sso chozi z tym pruciem??? Masz skłonności masochistyczne może? Że co? Że się skręca w tą samą stronę?? Łomatko,już naprawdę nalezy się zastanowić nad przymusowym leczeniem robótkowiczek. Wszystkie mamy nie teges pod kopułką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też kiedyś prułam pomylony warkocz, ale tylko 15 rzędów w dół, rozważałabym większą ilość, bo to będzie katorżnicza praca!...

    OdpowiedzUsuń
  3. oj..podobno jest tak,ze glupi nie zauwazy a madry pomysli,ze tak musi byc:)...namawiam do tej drugiej opcji..przeciez dzierganie bokow z warkoczy od poczatku to...nawet slowa mi brak...jednak jesli uwazasz,ze musisz to probuj a my ci medal przyznamy..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  4. jakie piękne te twoje sploty!!!

    dopieszczajcie Havoca, co by się jednak nie poczuł samotny!!!

    OdpowiedzUsuń