



na weekend sprowadziłam do domu Jarosława (tajny współpracownik Hiacynt)
Szyte/elastyczne zakończenie
Utnij włóczkę tak, aby robótkowa nitka była przynajmniej 3 razy dłuższa niż krawędź, którą będziesz kończyć [tutaj: obwód ściągacza]. Osobiście polecam zostawić nitkę 4x dłuższą. Nawlecz igłę i postępuj według wskazówek:
Przeciągnij igłę z nitką przez pierwsze 2 o. na lewym drucie tak, jakby miały by przerobione lewo, a następnie z powrotem przez pierwsze oczko, które należy po tym spuścić. Powtarzaj aż zakończysz wszystkie oczka.
(opis skopiowany ze strony druciarni )
uratowało to mój mechaty sweterek(muszę mu jeszcze pochować nitki)
i chyba potraktuję tą samą metodą chustę, bo jak wczoraj zarzuciłam ją na siebie, to się zaczęła na czubku rolować....
Z rowerkowych wyliczeń wychodzi mi, że kwadracik do afgana robię w 80min i chyba będzie to moja stała robótka jeżdżąca.
Nie pokazuję dziś żadnych zdjęć, bo nie mam zupełnie nic do pokazania :/
no może jednak coś pokażę (nie swojego), a mianowicie zauroczył mnie wieloryb
Rozpoczęłam dziś operację pod tajemniczym kryptonimem "Jeżdżenie na drutach". I muszę przyznać, że jest to genialne posunięcie. Pomysł podpatrzyłam u Gosi
Jest tylko drobna różnica w urządzeniu, bo mój rowerek nie ma siedzenia, tylko jest tym klocem z rodziny orbitreków, więc cały czas czułam się jakbym machała drutami wchodząc po schodach ;D
Początkowo nie dawałam sobie zbytnich szans na więcej niż 10 minut, bo zawsze jak jeździłam przy anime, wymiękałam gdzieś w tych oklicach czasowych.
Zapuściłam 4 zielone soczki z kawałkami włóczki.
khaki i oliwkowy
na 90% oceniam na przykład obecny stan mojego sweterka(zdjęcie popołudniowe, ale i tak wyszło potwonie ciemne mimo lampy)
Sweterek byłby już skończony, ale jak to u mnie bywa, nie przewidziałam tego, że jak go założę to on się rozciągnie w szerz i już nie będzie taki długi -_-
Ratuję się ściągaczem dolnym. Poza tym ściągacz w dekolcie też muszę spruć i zrobić większymi drutami, bo jakiś taki przy ciasny wyszedł (ech ta moja szeroka klata).
Muszę też zasięgnąć pomocy w literaturze fachowej na temat elastycznego zakańczania oczek, żeby te ściągacze nie były takie toporne na końcach, bo to miał być rozciągliwy sweterek w zamyśle ;)
Na drodze do ostatnich 10% swetra stanął mój wyjazd do rodziców, a właściwie druty 4mm i kłębek czegoś cieniastego i moherowego.
No bo przecież nie będę tachała pociągiem swetra w plecaku, po to tylko żeby go potem w tym plecaku wieźć z powrotem.
W sprawie bagażu zawsze miałam podejście minimalistyczne ;D
Na ofiarę mojego wyjazdu obrałam sobie, dzielnie wygrzebaną na ravelry, chustę.
Bo ten moherowy kłębek tak jakoś za mną chodził, a dodatkowo mam zapotrzebowanie na coś cienkiego pod szyję na okres wczesno-wiosenny.
Mimo, że ciepłe dni jakoś na razie się nie zapowiadają, to chusta będzie jedną z znajszybciej wydrutowanych przezemnie rzeczy, a to przez ten kłębek. Dla czego kłębek? Bo jest mały i go sobie dodatkowo nie zważyłam, a jestem potwornie ciekawa czy mi wystarczy na całość. Na razie uparcie twierdzę, że wystarczy.
W formie zwiniętej chusta jest mięciutka i milutka
w rozwiniętej, jeszcze nie wiem, bo nie chciało mi się przytulać do najeżonej szpilkami leżanki ;D
Jedno czego jestem pewna, blokowanie tej chusty nie minie XD
Jest idealny na okres przeziębieniowy, jego czosnkowość niestety koliduje nieco z dżemami czy miodem, ale co tam :D
Jak zwykle zrobiłam go z mojegoulubionego przepisu bazowego.
1 podejście - drobno posiekane 4 ząbki czosnku - efekt - delikatnie czosnkowy, fajny do zapiekanek :)
2 podejście - w książeczce z przepisami na chleby drożdżowe była mowa o dwóch główkach czosnku, ale postanowiliśmy z mężem nie szaleć aż tak bardzo i daliśmy jedną główkę czosnku. Efekt przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Czosnek w takiej ilości doszczętnie zabił nasz biedny zakwas i w rezultacie maszyna "wypluła" nam ok 4cm wysokości gniotowatego zakalca O_o. O dziwo był nawet jadalny, no ale bez przesady ;D
3 podejście - 5 drobno posiekanych ząbków czosnku, moim zdaniem maksymalne stężenie jakie może wytrzymać zakwas (nie zamierzam experymentować nad prawdziwą granicą). efekt - chlebek wyszedł pięknie wyrośnięty i delikatnie czosnkowy i o to chodziło ;)
wracam do pracy :/





