Jak to zniechęca do wszystkiego. Szczególnie w niedzielę...
Zawsze jednak można jakoś z tym walczyć :)
Na przykład idąc na spotkanie lalkowe, które odbywa się w przytulnym kątku w Coffee Heaven. Ciepła kawka mile pobudza, a pełne dobrego nastroju rozmowy, skutecznie pomagają zapomnieć o pogodzie. Udało mi się chyba przy okazji dobrać wreszcie ulubioną kawę, zdradziłam ją na jakiś czas na rzeczy latte, ale jednak pokusa była zbyt duża. Po wczorajszym dniu zostaję na stałe z Dużym żółwiem z dodatkowym espresso i posypką malinową (posypkowy patent Brahdelt). No bo na gorącą czekoladę to tylko do Wedla~~

zdjęcia starałam się ująć w cieplutkich kolorach, żeby chociaż odrobinę rozproszyć deszczową szarość ^^












ech, a teraz czas wrócić do szarej rzeczywistości poniedziałkowego poranka :(

no i czas trochę po marudzić na pocztę polską.
Mam nadzieję, że wreszcie zbierze się do kupy i paczkonosz przyniesie mi przesyłkę z Anglii, która według tamtej poczty miała iść 4-5 dni...
mam również nadzieję, że paczka z Korei przyjdzie w piątek, bo POCZTEX traktuje swoich klientów, którzy dostają coś z zagranicy, jak zło konieczne i każą sobie przyjeżdżać po paczki na jakieś zadupie, jeśli kurier nie zastanie nikogo w domu, no a kurier zawsze przyjeżdża tak żeby nikogo nie zastać.... Co za zapyziała wieś z tej poczty...

Mam nawet jakieś ambitne plany na ten tydzień, ale przez tą pogodę nawet nie będę się nimi dzieliła, bo i tak skończy się na bezczynnym siedzeniu przed komputerem. Ech, ja chcę słoneczka~~
Ech, coś rzadko ostatnio piszę :(
to chyba ta zniechęcająca do wszystkiego pogoda, jaka była jeszcze do piątku.
Na szczęście od soboty troszkę się poprawiło, więc może i mnie uda się wyplątać z niechęci do czegokolwiek ^^

~***~
Od paru tygodni w ogóle nie mogła się zmusić do wzięcia do ręki drutów, pomarańczowy sweterek był już na finiszu, bo zostały mi już tylko rękawki, a ja nie mogłam się za nie zabrać.
I tak leżały, leżały, aż w końcu zrozumiałam dla czego.
Po prostu mierząc korpus sweterka, który notabene wyszedł mi dokładnie taki jaki chciałam, moją podświadomość ukłuł fakt, że mnie jak zwykle pogrubia... ja już chyba mam jakąś obsesję, może nie przeszkadzałaby mi tak moja waga, gdybym była nieco wyższa, ale przy moich 158cm wzrostu, dużym biuście i pupie, po prostu wszystko mnie razi... ;_;

Nawet nie wecie jaką ulgę poczułam kiedy Janek zabrał się za prucie pomarańczaka, chyba było mi to potrzebne ^^, muszę sobie poszukać teraz jakiejś cienkiej włóczki na nową wersję prążkowca ^^ a na razie prezentuję moją wolność drutową.

kłębusie~~

mąż poszedł za ciosem od razu zabrał się za zeszłorocznego rudzielca, jak szaleć to szaleć ^^

No a ponieważ uwolniłam się wreszcie od ciążącej mi na psychice robótki (jakoś tak nie potrafiłam zacząć nic nowego póki miałam to na warsztacie), wydrukowałam sobie już od dawna czekający na swoją kolej wzór na Scheherazade i zaczęłam dłubaninkę ^^

Jak to się milutko dzierga, przynajmniej na razie nie jest monotonnie, zobaczymy jak będzie później ;P

Przedstawiam wszystkim Szechereżabę w stadium embrionalnym ;P
odświeżyłam też swoje umiejętności frywolitkowe, ale tym pochwalę się następnym razem ^^
Wreszcie się zebrałam do kupy i tym razem na lalkowe spotkanie zabrałam aparat :)
pogoda była niespecjalna, więc odpadły wszystkie pomysły na piknik lalkowy, ale na szczęście Coffee Heaven jest sympatycznym i przytulnym miejscem, może trochę przy ciemnym do zdjęć, ale kto by się tym przejmował przy tak sympatycznym towarzystwie i tylu lalkach do obejrzenia :)
























a dziś od rana leje deszcz....
W tym tygodniu wzięłam się wreszcie za generalne porządki i przy okazji przetrzep moich włóczkowych zapasów ^^

Wygenerowała mi się kupka motków, na które zupełnie nie mam pomysłu.
Zatem otwieram mini wiosenną wyprzedaż (do zakupów proszę doliczyć10zł na koszty opakowania i przesyłki, możliwy też odbiór osobisty w Warszawie)

Zainteresowanych włóczką proszę o kontakt mailowy na yarnferret(at)gmail(dot)com
Można sugerować lepsze ceny ;)


1. Włóczka Zumrut shelby - 62% akryl, 38% wełna, włóczka o nieregularnej grubości.
ok 400g - 40zł

2. Włóczka Zumrut shelby - 62% akryl, 38% wełna, włóczka o nieregularnej grubości.
100g - 10zł


3. Włóczka Kartopu Capri 100% akryl
400g - 20zł


4. HOLD Włóczka cieniutko boucla, zielona z czarną nitką
ponad 900g - 40zł

5. Włóczka cieniutko boucla, beżowa z czarną nitką
ponad 800g - 35zł

6. Włóczka Kartopu Bebe, 100% akryl
ok 800g - 25zł

7. Włóczka Kartopu Bebe, 100% akryl
ok 400g - 15zł



No i oczywiście bonus futrzato pazurzasty ^^
czyli fretka zakamuflowana porannie :)




Na pierwszy rzut futro żywe, które dopracowało ściemnianie do perfekcji.
Na tych zdjęciach Havoc w rzeczywistości śpi i to dość głębokim snem (mogłam mu aparat prawie w nos wsadzić)
Ale cały czas twardo udaje, że mnie obserwuje ;P



Tu już przestał udawać, ale za to wywalił mi język .
Te wampirze kły są takie słodziutkie~~



~***~

A teraz część poświęcona martwemu futru, czyli mój drugi wytwór perukarski ^^
Przy okazji Riza prezentuje swój nowy image.
Przeszła pewną plastykę twarzy : zaokrągliłam jej nosek i zmniejszyłam oczy.
No ale nie wchodźmy w szczegóły

Riza w odcieniach brązu i nowej bluzeczce ;D




~***~

Z drutowego pola bitwy:
Rudy sweterek właśnie zakończył etap korpusowy i zaczął dorabiać się rękawów.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to zrobię je w przyszłym tygodniu ^^
Na chwilę obecną walczę ze szmatkami i maszyną, która chyba jest jakąś masochistką, bo jak ją zwyzywam to lepiej szyje -_-


koticzka - bardzo dziękuję za namiary nazwowe i lokalizacyjne na dalsze poszukiwania futra ^^


Brahdelt już parę dni temu pochwaliła się nową peruką dla Flo.
Teraz moja kolej na lalkowe owłosienie ^^

oto Delphine w siarczyście dyniowych włosach ^^







Strasznie mi się spodobały futrzane włosy, chyba już nigdy nie skuszę się na gotowe sztuczne peruki ^^
tylko gdzie tu znaleźć źródło w miarę taniego, nie farbowanego futra z lamy?

Zawsze uważałam, że fretki dobrze robią, że przesypiają sporą część dnia, bo dzięki temu właściciel ma czas dla siebie, a nie tylko gapi się na nie i rozpływa nad ich drapieżną słodyczą...

Myliłam się. Havoc opracował sposób spania, który sprawia, że mam ochotę leżeć koło niego i się gapić.... sami zobaczcie ^^







~***~

A tu już zupełnie inna część mieszkania - kuchnia
i moja nowa fascynacja - onigiri, czyli kulki ryżowe
Z braku różnorodności składników (nie miałam kiedy się zaopatrzyć) zielone centeczki w ryżu to koperek, a same kulki są nadziewane poszatkowanym jajkiem z majonezem kieleckim. Taka polska wersja japońskiego jedzonka ^^


i moje pudełko-bento

dziś chyba będę miała jeszcze mniejszy wybór produktów, ale od czego ma się kreatywność ^^