sweterko i coś jeszcze

wiosna wpakowała się z buciorami do Polski, czas zacząć aktywniej żyć.
Kurtki  zimowe zostały wyeksmitowane w górne partie szafy, grzejniki pozakręcałam i chałupka się wietrzy z zimowego zaduchu.
Ogon gubi futro na potęgę i my mu w tym czynnie pomagamy. Wygląda teraz jak zabiedzone zwierzę, a on tylko zamienił długie, gęste futro na wiosenną króciutką szczecinkę :)
Wetka z tej okazji zapytała mnie podejrzliwie czy on ostatnio jakoś bardzo nie schudł, a to po prostu wyszła szczupła talia ogona po zrzuceniu pokrywy zimowej ;D
Polarny nie ma takiego problemu, bo on ma z natury wielką dupę, za to Havoc zawsze był szprychą ;)
Z okazji wiosny naszło nas na trochę zmian i od jakiegoś czasu prowadzimy tajny projekt fretkowy,  zamieniamy klatkę ( która służy ogonowi za sypialnię) na kącik w którym można powiesić hamak, poidełko itd. i nie zawiera on żadnych zbędnych prętów tak jak klatka :)
Zdjęcia będą dopiero po zakończeniu całości, co jeszcze trochę potrwa.
Mamy zamiar przemalować też co nieco w mieszkaniu, na razie zabrałam się za zaległe półki ;)
Ogólnie mamy tyle planów mieszkaniowych, że wiosenne porządki odeszły w siną dal, bo i tak ciągle coś przenosimy, więc śmietnik jest nieusuwalny. 

A teraz bardziej robótkowo (chociaż przerabianie części mieszkania to też w sumie robótki ręczne)

1. Hamak, czyli recycling koszulowy
Zysk podwójny. Mąż zostaje pozbawiony niemodnych polarowych koszul, które zalegają w szafie, a ja nie muszę niczego specjalnie kupować :)

Hamak w rozmiarach 46x46cm z wewnętrzną norką, poszły na to prawie dwie koszule (zostały rękawy) 


Szycie tego hamaka prawie zakończyło się rzutem maszyną w siną dal. Już wiem czemu nie będę krawcową, ja się za szybko irytuję jak mi coś nie idzie przy szyciu, rwąca się nitka(mimo że ta akurat nie powinna), prujący materiał(mimo że go przed tym zabezpieczyłam) i takie tam,  zabijaja we mnie całą przyjemność szycia.
Na szczęście fret pokochał hamak od pierwszego leżenia ;D

2. rudy 102  (powinien być chyba 103-1, ale 102 lepiej brzmi)
wizyta w pasmanterii zaowocowała zakupem haftek (czy jak toto się nazywa) i rudziak został pomyślnie zakończony.
Poddałam go również testom termicznym, czyli poszłam w nim do pracy.
Wyniki: przy temperaturze +3 stopnie jest w nim chłodno, przy +15 jest w sam raz, przy +20 za ciepło ;)

Na zdjęciu zapięty szczelnie po całości, ale chodzę w zapiętym tylko na dwie górne haftki

3. szeptany
w niedzielę wieczorem zakończyłam w nim ostatnie oczko, i powszywałam nitki. Czeka go jeszcze blokowanie, bo zwija się skubaniec na potęgę.
Wnioski jakie wyciągnęłam po tym sweterku są takie: 
IK robi bardzo dobre opisy do wzorów, 
mimo że mój rozmiar jest gdzieś między M a L to sweterek jest S, bo rozmiar tu zależy od rozpiętości pleców ^v^
mimo, że sweterek jest bezszwowy to igłą namachałam się za wszystkie czasy, bo wszystkie szwy trzeba było zakończyć luźno, a to jedyny luźny sposób jaki znam.

Zdjęcie jest późnowieczorne, więc więcje na mogłam pokazać, chciałam tylko udowodnić, że sweterek istnieje ;) Niteczka przebiegająca przez rękaw jest oznaczeniem początka górnych pleców i zapomniałam ją wyjąć przed zdjęciem ;)


4.....
 no i skończyły mi się rozpoczęte sweterki, planuję zabrać się za różową Lunę, ale jeszcze nie mam koncepcji na model jaki mi będzie z niej pasował.
U mamy czeka też na mnie kremowa bawełenka, ale zobaczę ją dopiero w święta.
muszę poszukać natchnienia~~


Na zakończenie jeszcze trochę innej tematyki. Z okazji wiosny zabrałam się wreszcie za grafikę do bloga, przy okazji zmienię mu trochę nazwę, ale co i jak planuję, pokażę jak skończę dłubaninę w ilustratorze ;)
 
I zapomniałam się pochwalić. Od lutego jeżdżąc sobie na tygodniu z drutami udało mi się zrzucić już 4 kg :D jeszcze tylko 6 do końca planu podstawowego.
a potem spróbuję osiągnąc wagę jaką ostatnio widziałam w podstawówce ;)
Tak to jest jak człowiek całe życie ma nadwagę :/

3 komentarze:

  1. No powiem Ci - poszalałaś :). Sweterki,że mucha nie siada. Górnymi plecami mnie zaintrygowałaś,bo nie widzę w czym rzecz,narazie mam za jasno i monitor nie wyrabia,wieczorem se popatrzę.
    Hamaczek bomba,sama bym taki chciała,tylko takich wielkich koszul nie robią.
    A inspiracji na Lunę poszukaj u Fanaberii,ja się zainspirowałam po uszy i wyżej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, kupiłaś te ozdobne haftki, popieram, bardzo pasują! ^^
    Kot chyba nie byłby zadowolony z takiego hamaka, koty lubią, jak podłoże pod nimi jest pewne, stałe, bez bujania. *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki zwierz to pożyje - zazdroszczę mu hamaka ;)) i jak on słodko w nim wygląda.

    Rudy niezwykle udany, whispera też mam w planach i widzi mi się, że dokładnie z takiej samej włóczki - tak naprawdę marzył mi się w kolorze zbliżonym do oryginału ale oczywiście nie ma w naszym kraju odpowiedniej włóczki - grrryy

    OdpowiedzUsuń