że niby Joy to radość?

Wbrew pozorom ja żyję ;)
Święta tak wstrząsnęły moim zmysłem robótkowym, że dopiero wczoraj udało mi się wygenerować zdjęcia czegoś wyglądającego.
Zacznę chronoligicznie.
Jadąc na święta do rodziców zaczęłam w pociągu "różową mgławicę" czyli bluzeczkę z Luny
nawet fajnie się robi, ale po krzywiźnie oczek widać gdzie pociągiem zarzucało ;D

Zamawiałyśmy sobie z mamą w fastrydze bawełnę. Ja kupując miyę żyłam z wiedzą jak wygląda bawełno akryl Kaja i mój niedoświadczony zmysł włóczkowy pomyślał, że jak wezmę bawełnę "grubszą" niż Kaja to ona rzeczywiście będzie grubsza. Bo zamarzył mi się Joy.
Mama przebąkiwała coś, że kłębuszki, które przyszły są małe, ale to co zobaczyłam przyprawiło  mnie o nerwowy półśmiech.

Na zdjęciu porównanie: Miya(kremowa)  125/50g  Kaja(brzoskwiniowe) 155/50g

Drugim bodźcem drażniącym moją robótkową świadomość była próbka mocherku, którą mama zrobiła na drutach 3mm. Jakby to ująć było to zdecydowanie drobniejsze niż moje dzieło Lunowe zrobione w domu. próbka w moim wykonaniu to może na 2mm byłaby podobna :/
Moja luźna technika odbiła się również na próbkach z miyi :/
No i jak ja mam zrobić z tego Joy'a jak on powinien być zbity a mi wychodzi jakaś niechlujna, przyluźna próbka?
mniejsza z tym. Postanowiłam dalej na spokojnie kontynuować mgławicę.  Zapomniałam napisać, że mama kupiłą sobie begonię na bluzeczkę, czyli bawełnę odrobinę cieńszą niż moja miya. Po powrocie do domu chyba we wtorek, mama zadzwoniła, że kupiłyśmy za mało tej bawełny i jej to na pewno nie starczy na całość.  Poruszona tą wiadomością zdecydowałam się porzucić mgławicę i wziąć się za Joy'a w celu sprawdzenie, czy rzeczywiście może mi zabraknąć bawełny.
I tu zaczęła się rewolucja a potem masakra.
Rewolucja.
Nauczyłam się robić ściślej. O dziwo wystarczyła oddalić palec trzymający nitkę od druta i pociągać nim nieco zaraz po nabraniu oczka.
Wczoraj się okazało że obecnie robię ściślej na drutach (przynajmniej tą bawełną) niż moja mama

Masakra.
Robienie ściśle na drutach to pryszcz w porównaniu z robieniem Joy'a na drutach.
Jak można pisać w ten sposób opisy do dzianin? gdyby nie zdjęcia z ravelry mój sweterek wyglądałby zupełnie inaczej niż wizja autorki.
zrób tu, skocz tu, zrób tam, skocz gdzieś i jeszcze gdzieś, zrób to i jeszcze skocz tam.
więcej się naprułam niż zrobiłam....
Po miłym i sympatycznym opisie whispera, joy stał się koszmarem przeczącym swojej nazwie.


I to właśnie przez tego bawełnianego potwora nie odzywałam się od świąt. Bo przez tydzień zwalczałam tą potworną rozpiskę rzędów.

UPDATE.
wyjaśniam. Joy mi się podoba, tylko ten opis na prawdę można było zrobić duuuużo czytelniej.
Jak się przestałam za bardzo wgłębiać w szczegóły wzoru, stał się na prawdę przyjemną robótką.
bez czytania opisu dla mnie sweterek jest Joy, z próbą wgryzienia się w odsyłacze w treści gubię się momentalnie.
UPDATE END

Jak już pokazałam, że ja żyję to i pokażę, że Havoc też żyje :D
Został obdarowany Ikeową rurą dla kotów. Zabawa super, bo cała te rura szeleści, tylko środkowy element z dziurą jest nieusztywniony i się składa jak rozbrykany ogon próbuje przez niego wyskoczyć. Ale ja już się przyzwyczaiłam do niedociągnięć niektórych rozwiązań ikeowych ;)



Tu Havcior towarzyszy mi podczas grania w Mapla (bo ostatnio znowu się wcągnęłąm w tłuczenie słodkich potworów w 2D.


No tak zapomniałabym, jeszcze jedna rzecz nałożyła mi się w zapchaniu tygodnia i weekendu.
Moje spełnienie malarskie ;D
(widać moje nieumyte szyby he he ale poczekają jeszcze trochę na swoją kolej) 


Wracam do ziewania przed kompem w pracy. 

15 komentarzy:

  1. "Różowa mgławica" wyglada na zdjęciu jak sorbet malinowy.
    Hm...
    Zawieszam na dzień dzisiejszy dietę ^__-

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż przeczytałam sobie opis Joy'a, żeby zobaczyć, co to za cuda powypisywała Kim H., ale wydaje mi się zrozumiały... Może w trakcie robótki wygląda to inaczej? Hm...
    Ciekawe, czy moja kota bawiła by się takim tunelem? ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Brahdelt, opis jest zrozumiały, bo to banalny wzór, ale skakanie między fragmentami opisu, doprowadziło do tego, że wydrukowałam sobie jakies zdjęcie pleców i z niego patrzę co mam dalej robić.

    Do mnie na przykład fragment " Work 25 rows straight, endig with WS row" jakoś zupełnie nie przemawia. a przynajmniej nie mówi mi w którym rzędzie wzoru "Eyelet ridge" mam zacząć dany fragment, w góle chwilę mi zajęło zorientowanie się, że to o ten wzór chodzi w tym zdaniu ;)
    może jak zwykle czegoś nie doczytałam, ale korzystanie ze zdjęcia oszczędza mi kupkę nerwów :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie miałaś niezłe przeboje :] Mgiełkowy sweterek wygląda baaaaaaardzo apetycznie. Słusznie zauważyła Kruliczyca, że jak sorbet malinowy.
    Zwierzaka masz genialnego :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mgiełka wygląda cudnie,Joy też,ja naprawdę nie wiem o co Tobie chodzi!
    Co tam malujesz??

    OdpowiedzUsuń
  6. Laura, co maluję? zdradzę tylko tyle, że półeczki ;)
    a całość pokażę jak to złożę do kupy :D
    czyli jak ta kasztanowa lakiero-bejca wreszcie przestanie śmierdzieć -_-

    OdpowiedzUsuń
  7. Różowa mgiełka wygląda bardzo mniam:)))
    Twój Joy zapowiada się extra. Co do opisu , to fakt , skakanie co kilka wersów jest denerwujące.
    Ja cały opis rozpisałam sobie na kartkach , tzn wszystkie rzędy i właściwie na tym bazowałam , do opisu Kim zaglądałam tylko kiedy zaczynałam podkroje.
    Fretka rozkoszna:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Uuuuu,Kochana! Jak Ty masz doświadczenia z meblami to ja się do Ciebie zgłoszę,bo też planuję zmiany :). Narazie zbieram materiały i już nie mam gdzie tego chować ,bo tajemnicę muszę zachować.Żeby uniknąć tych "a po co?","a dlaczego?"
    Coś czuję ,że mi zostanie lakierów i innych klamotów na odrestaurowanie Wawelu :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Potwierdzam- opis wzóru Joya to koszmar. Wsytarczy draństwo przerysować sobie na kartkę i wszystko widać, a z tymi odsyłaczami (czasem podwójne nawet są!) to masakra. Też musiałam zerkać na fotki na Ravelry żeby się w tym połapać. Co do Kaji i Miya to wydaje mi się, że obie niteczki to straszna cienizna (mam tylko Kaję), Jeśli będę się brała za Joya z bawełny, wezmę Adriafilową bo mi tutaj okropecznie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie pracuję nad Joyem. Te odsyłacze są okropne. Przy pomocy Kath rozpisałam cały wzór na rzędy i podobnie jak ty posiłkuję się zdjęciem sweterka. Robię go z bawełny Star Altin Basak, wychodzi bardzo ładnie. Tylko ta falbanka jakaś taka niedorobiona, chyba gdzieś popełniłam błąd. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. no to mialas niezła kolomyję...ale jaka to przyjemnosc jak juz wszystko sie posklada do kupy..i wzor i włoczke..:)...ta rozowa mglawica bardzo mi sie podoba..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapraszam do mnie http://alicja11.blogspot.com/
    po odbiór wyróżnienia dla twojego bloga.Pozdrawiam alicja11

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej :)

    zapraszam po odbiór na grody do mnie na blooga:

    Przemek. www.szydelkowo.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapraszam po wyróżnienie:)

    http://kocurkoweconieco.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej widzę że mamy podobne zamiłowania :)
    fretki,druty,malarstwo,,,Pięne prace no i oczywiście zwierzaki!!!!Sama mam dwie szkoda że mieszkamy tak daleko od siebie :)
    Pozdrawiam Aneta

    OdpowiedzUsuń